W ramach działalności PRO BONO, od maja 2015 roku radca prawny Aneta Stypuła udziela bezpłatnych porad prawnych na łamach tygodnika powiatowego „Gazeta kołobrzeska”.
Poniżej przedstawiamy Państwu wszystkie opublikowane dotychczas porady prawne. Zaznaczyć należy, iż ze względu na ograniczony limit wielkości kolumny „Prawnik radzi”, udzielone porady wskazują jedynie zwięzłe rozpoznanie i próbę rozwiązania problemu, z jakim zgłasza się Czytelnik.
Stan prawny odpowiedzi odpowiada aktualnemu w dniu ukazania się porady na łamach gazety.
-
Mam zamiar rozstać się z mężem, po 10 latach małżeństwa chcę w końcu złożyć pozew o rozwód. Nigdy nie pracowałam, zaraz po ślubie urodziło się nasze pierwsze dziecko, szybko potem kolejne. Ponieważ w czasie trwania małżeństwa nie pracowałam zawodowo, a nawet straciłam uprawnienia do wykonywania zawodu (pielęgniarka)jestem zdana wyłącznie na pieniądze, które daje mi na utrzymanie domu mąż, i z tym jest właśnie problem. Od kilku miesięcy wydziela mi minimalne kwoty, jego zdaniem zupełnie wystarczające np. 15 zł na jeden dzień, w zamian domaga się dwudaniowych obiadów i pełnej obsługi. Nie mam już do tego wszystkiego siły, chcę się rozwieść, ale mąż mówi, że nie dostanę ani grosza ze wspólnego majątku, bo na niego nie pracowałam. Zależy mi np. na zachowaniu choć części mieszkania (kupionego 4 lata po ślubie), abym miała gdzie zamieszkać z dziećmi, ale mąż twierdzi, że choć zostało kupione już po zawarciu małżeństwo, to jest w stanie udowodnić, że pieniądze na jego zakup, dostał od rodziców. Boję się, że zostanę z dziećmi na bruku, zupełnie bez niczego. Czy coś i co należy mi się ze wspólnego majątku? Czytaj odpowiedź01Kwi2016
-
Jestem historykiem -hobbistą, za pomocą przenośnego wykrywacza metali od lat penetruję całą okolicę. Wiem, że w przypadku znalezienia cennego historycznie znaleziska powinienem je oddać do muzeum. Dowiedziałem się jednak niedawno, że już samo posiadanie wykrywacza metali jest nielegalne i zakazane prawem podobno jest również prowadzenie takich poszukiwań na własną rękę. Co mówią o tym przepisy prawa? Jeśli to jest nielegalne, jaka odpowiedzialność karna mi grozi? Czytaj odpowiedź25Mar2016
-
Mam w Kołobrzegu własnościową kawalerkę. Za jej ogrzewanie płacę wspólnocie mieszkaniowej co miesiąc zaliczkowo pewną stałą kwotę, ewentualna nadpłata rozliczana jest w miesiącach wiosennych. Liczyłam na to, że w tym roku dostanę kilkusetzłotowe wyrównanie, ale zarządca naszej wspólnoty oświadczył wszystkim właścicielom mieszkań, że nasze nadpłaty przejmuje w całości na fundusz remontowy. Celem ma być spłata kredytu zaciągniętego przez naszą wspólnotę dwa lata temu na remont naszej klatki schodowej. Nie wyraziłam zgody, aby nadpłata została zabrana mi w całości, wolałabym uiszczać ją w ratach, ale zarządca naszej wspólnoty twierdzi, że zostało to już postanowione i nie ma odwołania od tej decyzji. Czy rzeczywiście? Czytaj odpowiedź26Lut2016
-
Przewróciłam się idąc do pracy rano ośnieżonym, a nie posypanym piaskiem czy solą, śliskim chodnikiem. Doznałam skomplikowanego złamania prawej ręki. Słyszałam, że mogę ubiegać się o odszkodowanie od właściciela chodnika, nie wiem, czy należy do miasta, starostwa powiatowego, pobliskiego sklepu, czy te wspólnoty mieszkaniowej. Czy potrzebni są świadkowie zdarzenia, bo muszę przyznać, że ból sprawił, że nie pomyślałam o tym od razu, wiem jednak, że zdarzenie widziała kobieta pracująca w pobliskim sklepie. Jak ustalić zarządcę chodnika i jeśli należy mi się odszkodowanie to w jakiej wysokości i czy powinno pokryć również koszty rehabilitacji, utraconych zarobków? Czytaj odpowiedź19Lut2016
-
Mój adwersarz jest samorządowcem, prywatny pozew cywilny o zniesławienie wytoczył mu jego poprzednik na stanowisku. Sprawa w sądzie ciągnęła się trzy lata, w końcu panowie zawarli ugodę na mocy której jeden z nich musiał obowiązkowo zamieścić jednorazowo przeprosiny we wskazanym przez sąd lokalnym tygodniku, powszechnie dostępnym. Zacytowałem dosłownie tekst przeprosin w publicznej sytuacji, czytając go z gazety i otrzymałem zapowiedź od samorządowca, że otrzymam pozew sądowy. Chodziło mu o to, jakoby dopuściłem się nadużycia, czytając publicznie tekst przeprosin, a więc złamałem postanowienie sądu, ponieważ według tego pana sąd określił wyraźnie, że przeprosiny powinny być opublikowane jednorazowo. Czy w razie pozwu do sądu rzeczywiście mogę zostać uznany za winnego? Czytaj odpowiedź12Lut2016